czwartek, 26 stycznia 2012

Czas tu tylko raz nam dany. Raz przecieka nam przez palce, raz dłuży się w nieskończoność. Wszystko tu podlega nieubłaganie uciekającym chwilom, my niestety też- jesteśmy, trwamy, przemijamy. Szyderstwo Pana Boga tkwi w tym, że nie wiemy,jak długie przedstawienie zaplanował z nami w roli głównej. Tak więc zawsze powinniśmy się śpieszyć i grać swoja rolę jak najlepiej, bo jutro możemy ze sceny zejść...
Pięknie żyć. Ba, łatwo powiedzieć, ale co to dzisiaj właściwe oznacza, gdy wszystko polega permanentnemu relatywizmowi ?
Kiedyś w moim życiu był tak człowiek (dzisiaj wspominałam go u Evy). To mój dziadek.Ciepły, cierpliwy,pokorny wobec świata i ludzi.Człowiek prosty ( nie mylić proszę z prostactwem). Przynależność klasowa- chłop. Umiał pisać i czytać, co dzisiaj wydaje się oczywiste, ale gdy ktoś urodził się w rodzinie chłopskiej na początku XX wieku, to wcale takim oczywistym nie było. Skończył szkolę elementarną ( dzisiejsza podstawówka)i to już było coś. Całe życie pracował na polu. Wydaje mi się , że kochał swoja pracę. Wiem, bo widziałam,że lubił przyrodę, szanował to, co go otaczało. Mama opowiadała mi, że zawsze dzień zaczynał i kończył modlitwą. A że Pan Bóg obdarzył go talentem tzn. słuchem muzycznym i niezłym głosem, więc dziękował Panu Bogu śpiewając. Ranek witał pieśnią " Kiedy ranne wstają zorze", a żegnał wspólna modlitwa wieczorną z rodziną. Chyba nikt już teraz tak nie robi. Ja pamiętam jak z mamą zawsze wieczorem mówiłyśmy modlitwy, ale ona to wyniosła z domu, wiec było to czymś naturalnym. Myślę, że jednak dziś rodzice nie klękają wspólnie z dziećmi. W niedzielę zawsze w białej koszuli ( pamiętam te koszule, ich wygląd, zapach, fakturę materiału) chodził do kościoła, a miał chyba z 5 km w jedna stronę. Pamiętam jego drewniany, brązowy różaniec i zaczytana książeczkę do nabożeństwa. Pamiętam, jak będąc u nas w domu śpiewał zawsze modlitwę zwaną " Godzinkami". Dziękował Panu Bogu za każdy dzień, choć pewnie wcale nie miał łatwego i wygodnego życia.  Tak muzykę to on kochał bezwzględnie.Umiał grac na wszystkim, co mu weszło w rękę, na grzebieniach, różnego rodzaju liściach.Chyba grał tez na jakimś instrumencie, ale ja nigdy nie widziałam- muszę zapytać mamę. Na pewno grał na weselach. Zapraszał do siebie do domu- (O Boże co to był za dom!!!- ale o tym za chwilę) znajomych, sąsiadów, rodzinę. Wspólnie grali, tańczyli, podobno imprezy były przednie. Dziadek nigdy się np. nie upił. Owszem wpił sobie zawsze w sobotę 50-tkę czystej, dla zdrowia i na tym koniec. Nie przeklinał nigdy nawet i nie zapalił nigdy papierosa (oj chyba nie jest ze mnie dumny patrząc z góry). Był lubiany i szanowany przez innych, ale tez lubił i szanował innych.Otrzymywał więc to, co sam dawał. Nigdy nie powiedział złego słowa swojej żonie. Wszystko załatwiał uśmiechem i żartem i był niesamowicie układny- zawsze zgadzał się z nią i robił tak jak ona chciała. Dzisiaj powiedzielibyśmy- pantoflarz, a ja myślę, że on ją po prostu kochał i chciał, żeby była szczęśliwa. Nie mieli własnych dzieci, więc wychowali moja mamę ( babcia umarła jak mama miała 3 miesiące, dziadek na wojnie stracił wzrok i też później długo nie żył)- ja biologistycznych dziadków nigdy nie poznałam. Biologiczna babcia była siostrą dziadka ( dziadkiem był dla mnie, dla mamy  wujkiem).
Dom dziadka. Oddalony był od wsi o kilka kilometrów. Stał między polem i lasem. Wychodziło się z domu i wszystko wokół przepełnione było zapachem leśnych drzew , polnych kwiatów, zboża i miodu (dziadka sąsiad miał ule). Jest tam pięknie do dziś, choć domu już nie ma. Dom miał 2 izby i kuchnię. Był zbudowany z białego kamienia i pokryty strzechą. Na podłodze były nielakierowane deski. Pamiętam klimat i zapach tego domu. Jeśli ktoś z czytających nie wie o czym mówię, to odsyłam do " Chłopów" Reymonta.
Nie dziwie się mu, że mając 80 lat , mimo przebytej poważnej operacji, nie przystał na propozycje mojej mamy i nie zamieszkał z nami. Powiedział jej, że musi wracać do siebie, bo on tutaj ( w mieście) umrze.Zmarł mając 96 lat. Pewnego dnia położył się spać i już się nie obudził. Szkoda że go nie ma.
CDN...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz