Dziś wybrałam się do galerii handlowej, bo okazało się, że za bardzo nie
mam ubrań odpowiednich do realizacji mojej aktywności fizycznej ( od 2
tygodni prawie jeżdżę na rolkach).
W autobusie spotkałam mojej mamy
znajomą. W skrócie porozmawiałyśmy o tym, co się wydarzyło. W końcu
Pani Ela mówi, że podobno, tak słyszała, mam bardzo fajnego partnera i
że tak naprawdę, to ona jest ze wszystkim na bieżąco. Zastanawia mnie
kto- mama czy Meg- tak zareklamowały P.? Oczywiście nie mam nic
przeciwko, bo to miłe jak ktoś dobrze mówi o nim.Sama też nie mam
powodów do narzekań. P. tak jak każdy, także ja, bo święta nie jestem,
ma swoje przysłowiowe " hallo", ale nie ma powodów, by tego nie
akceptować, a przynajmniej tolerować momentami. Na przykład denerwująca
jest jego bardzo wysoka reaktywność. Coś mu pójdzie nie tak, jakiś
drobiazg, a P. zaczyna podnosić głos albo jego stałe robienie tzw. "
masy". Fakt, efekty są, bo wygląda jak facet, a nie popierdółka, ale to
stałe męczenie i opowieści i stale jeden komentarz: " NIDGY TEGO NIE
ZROZUMIESZ", - bez komentarza . I oczywiście stale powtarza , że mnie
nienawidzi.
Ostatnio Mama była u nas i żegnając się, powiedziała
do , że najważniejsze, żebyśmy żyli ze sobą w zgodzie. Mówię jej : "
Mamo, ale my się non stop kłócimy", a ona : " to dobrze, powiedzcie
sobie, co macie do powiedzenia, to z czasem będzie lepiej". Zgadzam się z
nią, kiedyś przestaniemy się sprzeczać, bo nie bezie już o co. Mam
nadzieję, że nie staniemy się dla siebie obojętni, bo to dla mnie
najgorszy stan w jakim można się znaleźć.
-------------------------------------------------------------------
Teraz o sobie, bo to nieładnie mówić o innych.
Ostatnio
spotyka mnie bardzo wiele dobrych chwil, dostaje od innych osób bardzo
wiele ciepła ( cholera wzruszyłam się). Pomijając już Evę, która widzi
we mnie przyjaciela. Rozmawiałam z Kasią i ona też powiedziała do mnie
:" dziękuje, że jesteś". Ostatnio przyszła Ania W. i mówi:" ty musisz tu
być, bo już tak bardzo przyzwyczaiłyśmy się do ciebie.
Wszystkim ze szczerego serca dziękuję, to nie tylko miłe, ale wysoko budujące i ogromy zaszczyt dla mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz