czwartek, 26 stycznia 2012

Splendor, chwała, honor pewnie można by się długo zastanawiać, co to właściwie oznacza, zwłaszcza dzisiaj w dobie przewartościowania pojęć i znaczeń, nie można uzyskać jednoznacznej definicji. W końcu dla nie małej części " bycie " na okładce tabloidu, byłoby zaszczytem, bądź tez szczytem ich osiągnięć życiowych.
Generalnie jest jak jest i nie ma powodu się obrażać na rzeczywistość, ani rozdzierać szat niczym Rejtan na obrazie Matejki.
Oczywiście nie piszę o tym bez powodu. Wczoraj i mnie spotkało coś takiego i nie będę zaprzeczać, że moje ego nie poszło w górę, a może nawet super ego.
Pamiętacie Evę? Pisałam o niej jakiś czas temu. Była u mnie wczoraj. Pogadałyśmy o różnych sprawach, bo ogólnie życie nie rozpieszcza nikogo. Mimo wszystko , jak twierdzi Loa na swoim blogu, NEVER GIVE UP.
Ja osobiście uważam, że Eva nie należy do tego świata. Owszem jej ciało podlega wszystkim prawom natury i ludzkiej fizjologii, ale mentalnie jest w inny miejscu , w innym wymiarze, który niestety dla nie jest dostępny.Czasami twarda rzeczywistość świata w okrutny sposób daje jej nauczkę. To chyba taka chęć przypomnienia w jakim wymiarze tak na prawdę przyszło ci wieść nędzną egzystencję ( proszę w odpowiedni sposób zinterpretować słowo " nędzna").
I właśnie wczoraj wieczorem ta niepowtarzalna istota napisała do mnie :" Dziękuję za to, że jesteś właśnie taka, jaka jesteś. Uważam, ze jesteś moją przyjaciółką. Czy ja jestem przyjaciółką wobec Ciebie? Myślę, że to Ty określasz i wiesz".
DLA MNIE TO NIEKWESTIONOWANY ZASZCZYT- DZIĘKUJĘ. POSTARAM SIĘ NIE ZAWIEŚĆ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz