Splendor,
chwała, honor pewnie można by się długo zastanawiać, co to właściwie
oznacza, zwłaszcza dzisiaj w dobie przewartościowania pojęć i znaczeń,
nie można uzyskać jednoznacznej definicji. W końcu dla nie małej części "
bycie " na okładce tabloidu, byłoby zaszczytem, bądź tez szczytem ich
osiągnięć życiowych.
Generalnie jest jak jest i nie ma powodu się obrażać na rzeczywistość, ani rozdzierać szat niczym Rejtan na obrazie Matejki.
Oczywiście
nie piszę o tym bez powodu. Wczoraj i mnie spotkało coś takiego i nie
będę zaprzeczać, że moje ego nie poszło w górę, a może nawet super ego.
Pamiętacie
Evę? Pisałam o niej jakiś czas temu. Była u mnie wczoraj. Pogadałyśmy o
różnych sprawach, bo ogólnie życie nie rozpieszcza nikogo. Mimo
wszystko , jak twierdzi Loa na swoim blogu, NEVER GIVE UP.
Ja
osobiście uważam, że Eva nie należy do tego świata. Owszem jej ciało
podlega wszystkim prawom natury i ludzkiej fizjologii, ale mentalnie
jest w inny miejscu , w innym wymiarze, który niestety dla nie jest
dostępny.Czasami twarda rzeczywistość świata w okrutny sposób daje jej
nauczkę. To chyba taka chęć przypomnienia w jakim wymiarze tak na prawdę
przyszło ci wieść nędzną egzystencję ( proszę w odpowiedni sposób
zinterpretować słowo " nędzna").
I
właśnie wczoraj wieczorem ta niepowtarzalna istota napisała do mnie :"
Dziękuję za to, że jesteś właśnie taka, jaka jesteś. Uważam, ze jesteś
moją przyjaciółką. Czy ja jestem przyjaciółką wobec Ciebie? Myślę, że to
Ty określasz i wiesz".
DLA MNIE TO NIEKWESTIONOWANY ZASZCZYT- DZIĘKUJĘ. POSTARAM SIĘ NIE ZAWIEŚĆ.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz