Pewnego dnia
mała dziewczynka spotkała się ze swoim tatą. Tata zabrał ją do swojego
nowego domu. Spotkała tam kobietę, która trzymała ją na rekach oraz
swojego przyrodniego brata. Ta mała dziewczynka po ponad 30 latach
zapamiętała swoje uczucia, gdy została położona w łóżeczku ze swoim
bratem. Wspominała, że było jej bardzo dobrze, była szczęśliwa.
Zapamiętała też zapach tego drugiego dziecka.
Później
już nie spotykali się. Dorastali osobno. Ojciec przestał widywać swoja
córkę, ponieważ żona nie życzyła sobie, aby utrzymywał z nią
jakiekolwiek kontakty, a on sam też nie zabiegał. Matka dziewczynki też
nie widziała sensu dalszych widzeń.
Od
pewnego momentu wiedzieli o swoim istnieniu. Byli świadomi siebie, ale
jako małe jeszcze dzieci nie mogli zrobić nic, aby się przeciwstawić
rodzicom. Potem każde zajęło się swoim życiem, problemami i tak toczył
się dzień za dniem, rok za rokiem.
Mała
dziewczynka stała się dorosłą kobietą. Opowiedziała mi tą cześć swojej
historii mając 35 lat. Wyraziła pragnienie poznania swojego brata. Miała
przy tym mnóstwo obiekcji ( chyba każdy by miał), ale nawet nie bardzo
wiedziała, gdzie zacząć poszukiwania. Wiem, że temat trudny i delikatny.
Mistrzostwem świata w takiej chwili jest powiedzieć coś mądrego, żeby
nie wyjść na idiotę. Najsubtelniej jak tylko potrafię, zaczęłam zbijać
jej obiekcje. Powiedziałam, ze są dorosłymi ludźmi i nie muszą się pytać
o zgodę rodziców, ani się im opowiadać, z kim się spotykają i dlaczego.
Zasugerowałam również, że może go poszukać na portalach
społecznościowych. Jeśli tam będzie wystarczy wysłać wiadomość i czekać
na odpowiedź- jeżeli będzie chciał odpowie.
Tuż
przed Świętami, pomiędzy rozmową o niczym i piciem herbaty,
opowiedziała mi finał poszukiwań. Założyła sobie konta na owych
portalach i owszem znalazła kilkanaście osób o tym samym imieniu i
nazwisku. Napisała więc wiadomość do wszystkich. Pewnego dnia dostała
odpowiedź- odnalazła brata. Z tego co opowiadała wiadomość była bardzo
lakoniczna - coś w stylu : " tak, prawdopodobnie to mnie szukasz".
Napisała więc po raz kolejny ( wiem ile musiało ją kosztować założenie
tych kont, potem szukanie i wysyłanie wiadomości do obcych ludzi z
krótka historią swojego życia), nie chciała się wycofać. Oczekiwała
innej odpowiedzi. Zaproponowała mu spotkanie. Czekała, każdego dnia
sprawdzała pocztę, ale niestety żadna wiadomość nie nadchodziła.
Postanowiła napisać jeszcze raz.Opowiedziała mu o ich pierwszym i
ostatnim spotkaniu. Odpisał i zostawił swój numer telefonu.
W
końcu spotkali się. I od razu przypadli sobie do gustu, choć lęk na
początku był ogromny. Jak mówiła:" nie wiedziałam, czego mogę się
spodziewać", ale i on miał takie same obawy. Powiedział jej, że kilka
lat temu założył konto na portalu społecznościowym, tylko po to, żeby ją
odnaleźć, jednak jej tam nie było.
Teraz
jest ich czas. Czas, który został im zabrany. Dzieciństwo i pierwsza
młodość za nimi, reszta życia przed. I wiem, że nie pozwolą innym
odebrać sobie własnych uczuć, ani wspólnych chwil.
Rozstanie mimo woli- 30 lat, odzyskanie straconego czasu- nieosiągalne, wspólne, odzyskane chwile- BEZCENNE.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz