czwartek, 26 stycznia 2012

Pewnego dnia mała dziewczynka spotkała się ze swoim tatą. Tata zabrał ją do swojego nowego domu. Spotkała tam kobietę, która trzymała ją na rekach oraz swojego przyrodniego brata. Ta mała dziewczynka po ponad 30 latach zapamiętała swoje uczucia, gdy została położona w łóżeczku ze swoim bratem. Wspominała, że było jej bardzo dobrze, była szczęśliwa. Zapamiętała też zapach tego drugiego dziecka.
Później już nie spotykali się. Dorastali osobno. Ojciec przestał widywać swoja córkę, ponieważ żona nie życzyła sobie, aby utrzymywał z nią jakiekolwiek kontakty, a on sam też nie zabiegał. Matka dziewczynki też nie widziała sensu dalszych widzeń.
Od pewnego momentu wiedzieli o swoim istnieniu. Byli świadomi siebie, ale jako małe jeszcze dzieci nie mogli zrobić nic, aby się przeciwstawić rodzicom. Potem każde zajęło się swoim życiem, problemami i tak toczył się dzień za dniem, rok za rokiem.
Mała dziewczynka stała się dorosłą kobietą. Opowiedziała mi tą cześć swojej historii mając 35 lat. Wyraziła pragnienie poznania swojego brata. Miała przy tym mnóstwo obiekcji ( chyba każdy by miał), ale nawet nie bardzo wiedziała, gdzie zacząć poszukiwania. Wiem, że temat trudny i delikatny. Mistrzostwem świata w takiej chwili jest powiedzieć coś mądrego, żeby nie wyjść na idiotę. Najsubtelniej jak tylko potrafię, zaczęłam zbijać jej obiekcje. Powiedziałam, ze są dorosłymi ludźmi i nie muszą się pytać o zgodę rodziców, ani się im opowiadać, z kim się spotykają i dlaczego. Zasugerowałam również, że może go poszukać na portalach społecznościowych. Jeśli tam będzie wystarczy wysłać wiadomość i czekać na odpowiedź- jeżeli będzie chciał odpowie.
Tuż przed Świętami, pomiędzy rozmową o niczym i piciem herbaty, opowiedziała mi finał poszukiwań. Założyła sobie konta na owych portalach i owszem znalazła kilkanaście osób o tym samym imieniu i nazwisku. Napisała więc wiadomość do wszystkich. Pewnego dnia dostała odpowiedź- odnalazła brata. Z tego co opowiadała wiadomość była bardzo lakoniczna - coś w stylu : " tak, prawdopodobnie to mnie szukasz". Napisała więc po raz kolejny ( wiem ile musiało ją kosztować założenie tych kont, potem szukanie i wysyłanie wiadomości do obcych ludzi z krótka historią swojego życia), nie chciała się wycofać. Oczekiwała innej odpowiedzi. Zaproponowała mu spotkanie. Czekała, każdego dnia sprawdzała pocztę, ale niestety żadna wiadomość nie nadchodziła. Postanowiła napisać jeszcze raz.Opowiedziała mu o ich pierwszym i ostatnim spotkaniu. Odpisał i zostawił swój numer telefonu.
W końcu spotkali się. I  od razu przypadli sobie do gustu, choć lęk na początku był ogromny. Jak mówiła:" nie wiedziałam, czego mogę się spodziewać", ale i on miał takie same obawy. Powiedział jej, że kilka lat temu założył konto na portalu społecznościowym, tylko po to, żeby ją odnaleźć, jednak jej tam nie było.
Teraz jest ich czas. Czas, który został im zabrany. Dzieciństwo i pierwsza młodość za nimi, reszta życia przed. I wiem, że nie pozwolą innym odebrać sobie własnych uczuć, ani wspólnych chwil.
Rozstanie mimo woli- 30 lat, odzyskanie straconego czasu- nieosiągalne, wspólne, odzyskane chwile- BEZCENNE.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz