Na szczęście pierwszy rok dobiegł końca i w październiku wszyscy odliczyliśmy się, a Eva była już studentką tak samo jak reszta. I okazało się, że jest jedną z najlepszych i do tego najfajniejszych i żeby tego było mało zdolną i utalentowaną. W tym miejscu znowu pozwolę sobie na mała dygresje. Kiedyś przyjechał do nas kolega P. Rob. Zaprosiłam Evę, siedzieliśmy i rozmawialiśmy. A że skończyłyśmy zupełnie beznadziejny kierunek z ekonomicznego punktu widzenia , wiec Rob zapytał, dlaczego właśnie takie studia wybrałyśmy. Ja powiedziałam, że dlatego, bo na bardziej " przyszłościowych" trzeba było zdawać matematykę, a ja bym przez to nie przeszła. Eva natomiast, jak sama powiedziała, z pasji. I tą pasję rzeczywiście było widać.Tą pasję i talent zapewne zauważył jeden z naszych wykładowców dr Jarosław F., który wcale nie krył swojego zachwytu do Evy. Tylko z nią chyba mógł na poziomie porozmawiać o "Anhellim" Słowackiego ( ja z tego dzieła pamiętam tylko, że jakiś koleś w białych łachmanach włóczył się po jakimś lesie - jaki wstyd
Minęło 5 lat. Każdy z nas poszedł swoja drogą. Nie wiem co stało się z Evą. Ja miałam do skończenia jeszcze jedne studia. Później dowiedziałam się, że i ona dalej chciała się uczyć ( doktorat). Opowiadała mi później, że jak przygotowała z dr Jarosławem F. plan swojej pracy doktorskiej i przedstawiła profesorowi na UŚ, to jej powiedział, że to nie na doktorat, ale co najmniej na habilitację.
Spotkałam Evę po kilku latach zupełnie przypadkowo. Wymieniłyśmy jakieś oględne informacje o sobie i na tym się skończyło. Dowiedziałam się wtedy, że Eva pracuje w szkole i pisze teksty do gazety.
Minęło znowu przynajmniej 5 lat, kiedy znowu ( jak zwykle przypadkowo) przeznaczenie postawiło nas twarzą w twarz. Okazało się, że mieszkamy bardzo blisko siebie. Tym razem wymieniłyśmy numery telefonów. Potem umówiłyśmy się na spotkanie.
Eva opowiedziała mi o swoi niełatwym życiu, ale nie tak od razu- zdecydowanie ma introwertyczną osobowość. I jeszcze wplątała się w całkiem niesamowita historię i ponosi jej konsekwencje ( jak powiedziała mi wczoraj- " zrobiłam to, bo chciałam ,żeby nikt nie cierpiał").Muszę w niej zaszczepić choć odrobinę egocentryzmu!!!
Ale pewnie zastanawiacie się po co ja właściwie o NIEJ piszę?
Piszę, bo jestem dumna z tego, że mam taka koleżankę. Eva napisała i wydała 4 książki ( No i co Halina ?! ).Nota bene mojego grafomaństwa nikt by nie wydał. Jest poza tym osoba na prawdę zjawiskową. Wystarczy zamienić z nią kilka zdań, a już wiadomo, że Eva jakoś nie bardzo pasuje do rzeczywistości. Zawsze gdy z nią rozmawiam, wydaje mi się, że ta rzeczywistość nie dorasta jej do pięt. Ostatnio P. stwierdził, że taka osoba jak Eva ,to pewnie by nie chciała być z kimś takim jak on ( właśnie- zastanawiające co on myśli w takim razie o mnie? lepiej nie pytać, bo można różne , nieoczekiwane rzeczy usłyszeć, ale o tym innym razem). Mówi P dalej: " ona to chyba dużo książek przeczytała, a człowiek ( czyli P.) może dwie w życiu( tu oczywiście trochę przesadził). I tak P. w zasadzie sam ze sobą rozmawiał przy kolacji. ( Właściwie to ja przeczytałam też więcej niż 2- ale nie nie -lepiej nie być dociekliwym
Nie często spotyka się na swojej drodze takie osoby jak Eva. Ciesze się, że WIELKI zechciał postawić Ją na mojej drodze.
PS. Eva będzie pojawiać się na bieżąco w moim blogu. CDN...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz