czwartek, 26 stycznia 2012

Niepełnosprawność a dzieci.
Lato jeszcze nie minęło- ba nawet nas rozpieszcza słońcem na koniec. Korzystam więc z każdej chwili. Efekt jest taki, że stępiłam i zdarłam przednie kółka kompletnie. P. poprzekręcał tylne na przednie i jest w miarę ok.
Ostatnio na swojej trasie spotkałam niepełnosprawną dziewczynkę. Jeździła na rowerze „pod okiem”swojego taty. Jazdę do przodu co prawda opanowała, ale skręcanie i hamowanie chyba nie istnieje w jej świadomości, więc ojciec musi bacznie obserwować, aby nie zrobiła sobie krzywdy. Poza tym jest bardzo kontaktowa, aktywna i radosna. Każdego obdarza swoim uśmiechem od ucha do ucha, co zapewne sprawia, że jest urocza. Wczoraj nawet pogadałyśmy sobie.
Był też chłopiec około lat 3.Dziewczynka oczywiście też nawiązała z nim rozmowę i razem jeździli na rowerach. Chłopiec zdawał się nie zauważać jej niepełnosprawności, zachowywał się „normalnie”, nie przesadzało mu, że ona wygląda inaczej, mówi trochę inaczej.
Ale do czego zmierzam? Zastanowiła mnie ta pozytywna reakcja dzieci, zwłaszcza tego zdrowego dziecka,które bez uwag zaakceptowało jej „inność”.
Nie wiem czy mój wniosek będzie prawdziwy, ale uważam, że to niestety dorośli uczą patrzeć swe zdrowe dzieci na niepełnosprawność. To oni podkreślają różnice w wyglądzie i zachowaniu. I niestety przekazują dzieciom negatywne emocje, jakieś swoje , być może, nieuzasadnione lęki. Może zbyt mocno zwracają uwagę na różnice, a nie podobieństwa?
Wiem, że nieraz trudno dzieciom wytłumaczyć, dlaczego ktoś jest inny niż My- zdrowi. Wynika to pewnie z faktu, że większość rodziców nie odrabia swojej pracy domowej i nie jest przygotowanych na trudne pytania.
Ja kiedyś też stanęłam przed taką sytuacją i choć nie jestem rodzicem i jakby nie mam obowiązku i mogłabym schować głowę w piasek, to podjęłam się odpowiedzi.Chłopcy zrozumieli.
Ale, ale znowu odbiegam od tematu, choć może tym razem nie do końca.
Zauważyłam bowiem, że wiele osób niepełnosprawnych widać na ulicy dopiero wieczorami. W ciągu dnia są gdzieś schowani przed światem i ludźmi, co przyprawia mnie o smutek. Przykro nieraz patrzeć na zażenowanych ludzi- towarzyszy osób niepełnosprawnych. Na ich wzrok wbity w chodnik, odwracanie głowy na widok przechodzących, puste, nieobecne spojrzenie w przestrzeń.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz