czwartek, 26 stycznia 2012

Dzisiaj rano obudziło mnie wołanie z drugiego pokoju- to Phil" piszczał", zaskoczony pewnie, że mnie przy nim nie ma. W końcu wieczorem odmaszerowaliśmy z sypialni razem trzymając się za ręce i zasnęliśmy. Nic na to nie poradzę, że nagle wszyscy chcą ze mną spać, ale ja oczywiście wybieram P. ( jeszcze jestem w pełni zdrowa) hehe I tak w nocy nosimy dzieci z pokoju do pokoju, ale zawsze rano, budzi nas tupot ( już nie takich małych) stóp. Musimy pognieżdzić się z pół godziny i poprzeciągać kołdrę.
Mam kilka fajnych pomysłów na posty, ale nie mam czasu pisać. Mam również utrudniony dostęp do komputera ( wyrywamy go sobie z rąk). P. przyniósł jeszcze swój z pracy, więc już są 3), ale momentami i tak toczymy walki.
Tak więc wszystkie zaległości nadrobię w następnym tygodniu, bo cały tydzień został już zaplanowany. jutro czeka mnie cały dzień w pracy, w środę jedziemy do Warszawy do Centrum Nauki Kopernik, w czwartek chyba będziemy w domu, ale w piątek rano już wyjedziemy.
Wieczór.
Oponki serowe upieczone- plan dnia wykonany w 100%. . Al i Phil dzielnie wykrawali kółka z ciasta, ja wałkowałam ciasto, a P. smażył. Potem rozpuściłam czekoladę, smarowałam ciastka , a Al posypywał kolorowymi wiórkami.
Dzisiaj " usypiałam " Ala - Boże ile on ma historii do opowiedzenia przed zaśnięciem !!

Dziękuję Wszystkim za odwiedzanie mojego bloga. Pozdrawiam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz