piątek, 27 stycznia 2012

Nie ma opcji. Musimy być razem.

Aktualnie z ukochanym jesteśmy pokólceni. To znaczy ja jestem obrażona i mam pozę księżniczki.
Denerwują mnie jego wtręty, wiecznie problem o to samo.
Śpie sobie w osobnym łózeczku i jest mi bardzo wygodnie. Tylko dlaczego on wpada do mnie rano i mnie "szczypie?"
  Dzisiaj przychodzą do nas chłopcy. Będą tydzień.
Już podsunęłam P. pomysł, aby wywiózł ich i siebie do rodziców. No zadowolonej miny nie miał, ale mnie chętnie by tam wysłał. O nie! Nie tym razem. 

Jest jedno wyjście - kompromis, tzn ja stoję przy garach.Wrrrr

Po prawdzie już mi przechodzi zadzieranie nosa i wszystko wraca do normy. Przez to jego zaczepianie mnie.
Czyli stanęło na tym, że musimy być razem.

3 komentarze:

  1. Cóż, faceci czasem w prosty sposób potrafią nas rozbroić, choć racja jest gdzieś pewnie po środku... Przecież nie chciałabyś tak naprawdę, aby sobie pojechali całą trójką. W końcu spokój to nie wszystko - trzymaj się ;-). K.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja przez tydzień dałabym radę, ale P, mówi, ze to wykluczone, bo on tam nie wyrobi psychicznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, święte słowa: oni z gliny, my z kości ;-)

    OdpowiedzUsuń