czwartek, 26 stycznia 2012

Ośmielę się postawić tezę, że w desperacji człowiek może narobić głupot.
Dzisiaj obejrzałam bardzo fajny program dotyczący poszukiwań partnera. Temat potraktowany został dość przekrojowo, przedstawiał bowiem poszukujące kobiety od 15 do 50 lat. Mimo tego, że dotyczył tylko płci pięknej, myślę ze można by śmiało przenieść na męski grunt.
Moja uwaga skoncentrowała się na 2 kobietach i na zachowaniu 2 mężczyzn.
Pierwsza z nich miała 22 lata. Mieszkała w Londynie i była modelką. Nie wiem tylko jakiego typu modelką, bo na pierwszy rzut oka już było to dyskusyjne. Nie chciałabym nikomu niesprawiedliwie przypiąć łatki, ale z dalszej części rozmowy z tą dziewczyną dowiedziałam się,  że w ciągu roku miała 300- 400 randek i spędziła całkiem fajne wakacje z wysoko usytuowanymi panami, którzy zabierali ją to tu , to tam. Nie wiem, czy się nie mylę, ale to chyba nazywa się sponsoring, czyli mówiąc bez ogórek zakamuflowana prostytucja. Słyszałam kiedyś anegdotę, której bohaterem miał być Winston Churchill. Spotkał on podobno na przyjęciu pewna damę i zaproponował jej spędzenie nocy. Cena została podana i miało dojść do intymnej schadzki. Churchill położył na stole 50 funtów. Pani oburzona, z pretensjami, że nie tak się umawiali. On na to :" Wcześniej ustalaliśmy kim pani jest, a teraz płacę za usługę". Tak jak napisałam wcześniej , to tylko anegdota, ale odzwierciedla pełnię prawdy.
Wracając do jednej z bohaterek programu. Nie będę się może wypowiadać na temat jej urody, bo o gustach się nie dyskutuje. Wspomnę tylko, że wyglądała jak lalka Barbie z nadmuchanymi ustami. Powiem szczerze, ja się nie znam, ale P. mówi, że takie usta są super, a ja już dalej nie pytam, bo w 99,9% wiem, co ma na myśli, wyrażając taką opinię. Oczywiście w głowie pustka, wiatr hula miedzy uszami, ale wymagania i aspiracje wysokie. Tak na prawdę, to było mi jej żal, tzn. żal było patrzeć na jej głupotę.
Natomiast patrząc na wygłupy drugiej, byłam mocno zażenowana. Umówiła się pół roku wcześniej z jakimś facetem i po tym czasie uświadomiła sobie, że był najlepszym tzw.number one. Zaprosiła go na Walentynki. Przygotowała serduszkowe dekoracje i serduszkowe pierniki z napisem " I'm yours" , kupiła szampana. Facet przyjechał i doznał szoku. Rozumiem, że się chłopisko przestraszyło desperatki, ale na prawdę nie musiał być taki niedelikatny. Walnął bez ogródek, że on spotyka się z różnymi ludźmi, lubi zawierać nowe znajomości, ale ona mu nie leży i w ogóle nie ma ochoty na stały związek. Kobitka była załamana. Wcale się nie dziwię, tyle inwestycji i totalna klapa.
Najbardziej poruszyło mnie zachowanie jeszcze innego faceta. Siedzi z kobietą w restauracji, podchodzi kelner, a ona pyta, czy może prosić o menu, a ten :" ja już jadłem wcześniej !!". No takiego chamstwa nic nie usprawiedliwia !!!!
Oczywiście mam przykład z własnego podwórka, ale się powstrzymam o komentarza, bo i tak obiektywna być nie mogę. Wtajemniczeni pewnie będą wiedzieli, kogo mam na myśli.
Powiem za to, co kiedyś powiedziała moja mama w rozmowie z moją siostrą. Jej stwierdzenie i zapytanie ; " Meg no wiesz, jakby był taki dobry i fajny i w ogóle ma dobrą  pracę , dodatkowo firmę prowadzi, ma dom, fajny samochód i jeszcze 37 lat. To wiesz, niejedna by już go zgarnęła, gdyby był taki rozgarnięty. To co jest z nim nie tak?" I rzeczywiście było coś nie tak, ale to przemilczę, bo mnie nie dotyczy.  Ja mojej mamie wierzę akurat w tej kwestii, bo chyba sama popełniła błąd desperacki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz