Ośmielę się postawić tezę, że w desperacji człowiek może narobić głupot.
Dzisiaj
obejrzałam bardzo fajny program dotyczący poszukiwań partnera. Temat
potraktowany został dość przekrojowo, przedstawiał bowiem poszukujące
kobiety od 15 do 50 lat. Mimo tego, że dotyczył tylko płci pięknej,
myślę ze można by śmiało przenieść na męski grunt.
Moja uwaga skoncentrowała się na 2 kobietach i na zachowaniu 2 mężczyzn.
Pierwsza
z nich miała 22 lata. Mieszkała w Londynie i była modelką. Nie wiem
tylko jakiego typu modelką, bo na pierwszy rzut oka już było to
dyskusyjne. Nie chciałabym nikomu niesprawiedliwie przypiąć łatki, ale z
dalszej części rozmowy z tą dziewczyną dowiedziałam się, że w ciągu
roku miała 300- 400 randek i spędziła całkiem fajne wakacje z wysoko
usytuowanymi panami, którzy zabierali ją to tu , to tam. Nie wiem, czy
się nie mylę, ale to chyba nazywa się sponsoring, czyli mówiąc bez
ogórek zakamuflowana prostytucja. Słyszałam kiedyś anegdotę, której
bohaterem miał być Winston Churchill. Spotkał on podobno na przyjęciu
pewna damę i zaproponował jej spędzenie nocy. Cena została podana i
miało dojść do intymnej schadzki. Churchill położył na stole 50 funtów.
Pani oburzona, z pretensjami, że nie tak się umawiali. On na to :"
Wcześniej ustalaliśmy kim pani jest, a teraz płacę za usługę". Tak jak
napisałam wcześniej , to tylko anegdota, ale odzwierciedla pełnię
prawdy.
Wracając
do jednej z bohaterek programu. Nie będę się może wypowiadać na temat
jej urody, bo o gustach się nie dyskutuje. Wspomnę tylko, że wyglądała
jak lalka Barbie z nadmuchanymi ustami. Powiem szczerze, ja się nie
znam, ale P. mówi, że takie usta są super, a ja już dalej nie pytam, bo w
99,9% wiem, co ma na myśli, wyrażając taką opinię. Oczywiście w głowie
pustka, wiatr hula miedzy uszami, ale wymagania i aspiracje wysokie. Tak
na prawdę, to było mi jej żal, tzn. żal było patrzeć na jej głupotę.
Natomiast
patrząc na wygłupy drugiej, byłam mocno zażenowana. Umówiła się pół
roku wcześniej z jakimś facetem i po tym czasie uświadomiła sobie, że
był najlepszym tzw.number one. Zaprosiła go na Walentynki. Przygotowała
serduszkowe dekoracje i serduszkowe pierniki z napisem " I'm yours" ,
kupiła szampana. Facet przyjechał i doznał szoku. Rozumiem, że się
chłopisko przestraszyło desperatki, ale na prawdę nie musiał być taki
niedelikatny. Walnął bez ogródek, że on spotyka się z różnymi ludźmi,
lubi zawierać nowe znajomości, ale ona mu nie leży i w ogóle nie ma
ochoty na stały związek. Kobitka była załamana. Wcale się nie dziwię,
tyle inwestycji i totalna klapa.
Najbardziej
poruszyło mnie zachowanie jeszcze innego faceta. Siedzi z kobietą w
restauracji, podchodzi kelner, a ona pyta, czy może prosić o menu, a ten
:" ja już jadłem wcześniej !!". No takiego chamstwa nic nie
usprawiedliwia !!!!
Oczywiście
mam przykład z własnego podwórka, ale się powstrzymam o komentarza, bo i
tak obiektywna być nie mogę. Wtajemniczeni pewnie będą wiedzieli, kogo
mam na myśli.
Powiem
za to, co kiedyś powiedziała moja mama w rozmowie z moją siostrą. Jej
stwierdzenie i zapytanie ; " Meg no wiesz, jakby był taki dobry i fajny i
w ogóle ma dobrą pracę , dodatkowo firmę prowadzi, ma dom, fajny
samochód i jeszcze 37 lat. To wiesz, niejedna by już go zgarnęła, gdyby
był taki rozgarnięty. To co jest z nim nie tak?" I rzeczywiście było coś
nie tak, ale to przemilczę, bo mnie nie dotyczy. Ja mojej mamie wierzę
akurat w tej kwestii, bo chyba sama popełniła błąd desperacki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz