czwartek, 26 stycznia 2012

Drodzy czytelnicy!
Dziś pierwsza odsłona opowieści. Będą one pojawiać się cyklicznie w zależności od ilości moich spostrzeżeń i przeprowadzonych obserwacji.
Od prawie 2 miesięcy oddaje się bardzo przyjemnemu zajęciu najczęściej wieczorami. Zakładam rolki , ochraniacze i jeżdżę sobie, 2-3 godziny w zależności o pogody i stopnia mojego chciejstwa.
Skate park jest blisko, ale tam nie mam odwagi jechać, bo zresztą z czym o ludzi. Tam śmigają raczej bardziej zaawansowani, a ja cóż do przodu owszem daję radę, zakręcę w jedną i drugą stronę, ale już jazda o tylu albo przeplotka, nie wspominając o skakaniu, chyba nie dla mnie. Z tego względu jeżdżę sobie po osiedlu, nie będąc tym samym dla nikogo zawalidrogą. Czasami przysiądę na jakiejś ławce, żeby odpocząć, napić się czegoś. W tym czasie można wiele zauważyć, wiele osób poznać, pogadać. Najczęściej jednak staram się " okiem socjologa" patrzeć na to, co mnie otacza.
Obserwacja 1.
Dzieci bardzo chętnie nawiązują kontakt. Najczęściej są to dzieci, które też jeżdżą. W pierwszym dniu poznałam 2 koleżanki Ala. Zaczęły opowiadać o różnych rzeczach, pokazywały żółwia, ścigały się ze mną. Oczywiście wygrywały, bo ja jeszcze nie miałam dość odwagi i bałam się, że stracę uzębienie. Dzisiaj już nie było by im tak łatwo.
Niektóre dzieci są nazbyt śmiałe. Zwłaszcza w swoich ocenach.
Jadę sobie , a tu jakiś 12 latek, do mnie z tekstem
- Powinna się pani odchudzić.
Zatrzymałam się koło tej ławki, szybko oceniłam sytuację i wywiązała się dyskusja:
- Przyganiaj kocioł garnkowi - mówię do niego. Popatrz na siebie, bo widzę, że masz znaczna otyłość, te zwały tłuszczu na brzuchu mówią same za siebie.
- Chłopak może być trochę grubszy, ale dziewczyna nie- odpowiada mi.
- Skąd takie przekonanie u Ciebie ?- pytam.
- Bo, bo, bo....- stęka coś.
-Bo widzę, że Ci argumentów już brakło, to po co zaczynasz? - pytam.
- Bo grubszy chłopak to dziewczynę znajdzie, a na odwrót nie- w końcu wydukał swój mało logiczny wniosek.
- Zgadza się- mówię. Tylko że jak będziesz gruby , a dużo  do otyłości w znacznym stopniu, ci nie brakuje, to żadna ogarnięta nie będzie cie chciała. Same pasztety Ci zostaną.
Już nie powiedział nic.
Od razu chcę powiedzieć, że nie bardzo mnie w ludziach interesuje to, czy są szczupli czy nie. To jest nieistotne dla mnie i nie ma żadnego znaczenia w moich relacjach z ludźmi, leży poza moją oceną. Ale z drugiej strony nie pozwolę sobie, żeby 12 latek czynił uwagi co do mojego tyłka- koneser się znalazł buhahaha, zwłaszcza, że sam zero krytycyzmu w stosunku do siebie. Że nie mam idealnej sylwetki to ja wiem sama, mam 2 duże lustra w domu i nie mam kłopotów ze wzrokiem póki co. Widzę cellulitis na udach, rozstępy w tali i jeną brzuszna oponkę. Ale można z tym żyć  hehe .
Obserwacja 2.
Dorośli zachowują się jak idioci. Jeżdżę kolo placu zabaw i po chodniku obok. Siła rzeczy przychodzą tam matki z małymi dziećmi, ojcowie zresztą też. Ale to matki rozwalają mi totalnie wątrobę .
Po pierwsze sposób mówienia o dzieci i zachowanie w stosunku do nich. Nie wiem czy do małych dzieci trzeba koniecznie wszystko zdrabniać, celowo infantylnie się zachowywać, piszczeć, wydawać jakieś bez sensu dźwięki, nie zrozumiale dla nikogo. Skakać, machać rękami . Wydaje mi się, że można normalnie się zachowywać, mówić i dziecko zrozumie, ale nie te robią z siebie pośmiewisko. Trudno jest oddać w słowach , to co robią, ale proponuje zaobserwować przy okazji.
Po drugie. Nie rób tego, nie wchodź, nie dotykaj, nie ubrudź się. I stale uwagi. Dziecko wyszło się pobawić, poszaleć i nagle okazuje się , że niczego nie wolno. Kur... mać, to po co tu przyszedł czy przyszła. Ja rozumiem, że małe dzieci trzeba pilnować, mieć oczy naokoło, bo nie zdają sobie sprawy z zagrożeń, ale żeby tak wiecznie strofować 5-6 latków, chyba przesada.
Po trzecie. Nieustające rozmowy o dzieciach. Tematów innych nie ma. Tylko co jadło, ile razy się zesrało, czy rzygało, jakiego koloru miało kupę, jakie mleko je, co pije i tak w kółko. Ludzie , ileż można!!!!!
Po czwarte. Nieustająca nuda. Siedzi kobitka na ławce 3- 4 godziny i szturcha wózek. Nie ma książki, gazety, no chociażby krzyżówki, nic siedzi i kolebie tak ten wózek bez sensu. Dziecko śpi, nie płacze, a ona i tak swoje. Okrywa tylko to dziecko non stop czymś, dziecko choć bardzo małe, wie lepiej i nogami zrzuca to z siebie,bo gorąco, ale nie ona wie lepiej. Dobrze że w temperaturze 27 stopni na plusie nie zamarzło, bo chyba ona się najbardziej tego bała.

Myślę, że to ojcowie, powinni wychodzić z dziećmi na podwórko. Z tego co zaobserwowałam zachowują się całkiem normalnie. Przede wszystkim nagle nie przestawiają swojego umysłu do poziomu niemowlęctwa czy wczesnego dzieciństwa. Nie znaczy to, że się dziećmi źle zajmują. Widziałam jak karmią, zmieniają pieluchy, zabawiają te najmniejsze,trzymają żeby nie spadły z drabinek, pomagają się wspinać.
Wszystko jest jednak w normie, nie pytają co 2 minuty ;" Chce ci się piciu?" Dziecko samo przyjdzie i powie co chce, a jak nie umie jeszcze ,to pokaże. Jestem zdania, że takie dzieci, mają większe szanse na naukę funkcjonowania w świecie.
Dzieci się bawią, a ci gadają o samochodach, jakiś gadżetach. A co najważniejsze, nawet jak nie maja kumpla o rozmowy, to zawsze coś ze sobą mają, najczęściej  gazety, niestety u kobiet to rzadkość.

Czas na wnioski.
1) Dzieci nie należny zbytnio zachęcać do wyrażania krytycznych uwag w stosunku do innych, póki nie nabiorą ogłady i nie nauczą równie krytycznie patrzeć na siebie, bo to nie jest asertywność tylko bezczelność.
2) Faceci też dają radę, jeśli chodzi o opiekę na dzieckiem i jego wychowanie, więc należałoby im pozwolić , częściej niż zwykle.
3)Dzieci nawet bardzo małe czują i słyszą, ze traktuje się je w jakiś niedorzeczny sposób. Skoro z innymi rozmawiamy w sposób normalny, to i w normalny sposób mówmy do dzieci. Będą zdrowsze.
 I jeszcze jedna prośba.
Drogie czytające mamy, proszę nie rzucać się na mnie z pazurami od razu - wszystkie krytyczne i przemyślane uwagi przyjmę z godnością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz