niedziela, 29 stycznia 2012

Usmiechnęłam się

Z teściowymi, nawet tymi nieformalnymi bywa ciężko.
Ostatnio miałam zakupić dla chłopca z rodziny 2 bluzeczki. Doradziła mi K odpowiedni rozmiar i kopiłam.
Pokazałam teściowej w domu i twierdziła, że no ładne i chyba nawet za duże, ale nieważne, bo choćby nawet to dziecko dorośnie. Jakież było moje zdziwienie, kiedy 20 minut później już u mamy chłopca zmieniła zdanie i z uporem maniaka twierdziła, że są za małe i złe. Dobrze, że mama i babcia dziecka mnie obroniły. Zastanawiam się tylko skąd u niej to się bierze?
Dzisiaj też się ubawiłam. Oglądam z chłopcami szkielet ludzik, który im zakupiła, a tu nagle wpycha się miedzy mnie, dzieci i tego kościotrupa. Uśmiechnęłam się i odeszłam. Potem powiedziałam P o tym i śmialiśmy się. P. prosił, żebym się nie przejmowała. Ja się nie przejmuję, raczej mnie to śmieszy.

Chłopcy jutro jadą do dziadków na 2 - 3 dni. No zobaczymy, ile wytrzymają.
P już mówi o sobie , że drze się jak hitlerowiec i cały wieżowiec go tylko słyszy jak się wydziera, bo mu psycha siada.

A wczoraj Phil do mnie o Alu powiedział: " Normalnie z nim się nie da żyć". Dobrze, że jeszcze ze mną żyć może :))







3 komentarze:

  1. Cóż, Twoje teściowa też chce być ważna dla swoich wnuków i może momentami w Waszym towarzystwie czuj się ominięta?
    W każdym razie przekaż P., że gestapowcem etatowym jestem ja i jak potrzeba to komendy: "raus" oraz "schnela" są pod ręką. Pozdrawiam K.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehe to dobrze, że moja Teściowa jest spokojna. :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty Agnieszko poczekaj. Dzieci się urodzą i wszystko się zmieni :)))Wtedy dopiero się mądrości zaczną :))

    OdpowiedzUsuń